Kilka labiryntów
Labirynt 1.

Takim labiryntem jaki jest podany rysunku jest słynny labirynt w katedrze Chartres (w odległości kilkudziesięciu kilometrów od Paryża), liczący w średnicy 40 łokci. Labirynt ten charakteryzuje się tym, iż raz wszedłwszy w niego i idąc przed siebie nie można nie dojść do środka, a zawróciwszy - nie można nie wyjść z jego korytarzy. Jest to tzw. labirynt pozorny.
Labirynt 2 i 3.
Podany labirynt jest labiryntem włoskim z XVI stulecia, jak również labirynt duńskiego pochodzenia z tegoż wieku
Labirynt 4.
Miejsce jakby pośrednie pomiędzy tymi pseudolabiryntami i labiryntami prawdziwymi zajmują błędniki, w których można się poruszać z całą pewnością swobodnie, gdy się zna ich tajemnicę, gdy się posiadło jedną jedyną drobną wskazówkę - jakby klucz do tej pozornie nader zawiłej zagadki.
Tego typu jest słynny labirynt ogrodowy w Campton Court nie opodal Londynu, utworzony ze szpalerów, pierwotnie grabowych, wiodących do dwóch wielkich drzew, pod którymi niegdyś stały ławki
Labirynt ten pochodził, jak twierdzą niektórzy historycy, jeszcze z czasów Henryka VIII. Zajmował on ponad 1200 metrów kwadratowych, aleje zaś jego liczyły ogółem pół mili angielskiej, czyli 800 metrów długości
Labirynt 5
To już jest labirynt w pełnym znaczeniu tego słowa.
Ten labirynt jest labiryntem niemieckim.
Labirynt 6.
Usypany był z ziemi w kształcie grządek około 1 stopy wysokich, wijących się i splatających na obszarze blisko 4000 m2. Istniał w Anglii, w hrabstwie Dorset do roku 1730.
Labirynt 7.
W samym środku wspaniałego parku ginie wśród labiryntu alei i żywopłotów maleńki pałacyk. Jest to ustronie, w którym rozmiłowany w cudnej Rosamundzie król angielski Henryk II ukrył zazdrośnie jej urodę przed oczami ludzkimi. Gdybyście żyli w XII wieku i chcieli ujrzeć opiewaną przez tylu poetów piękność Rosamundy, musielibyście odnaleźć ścieżkę, która wiedzie do jej dworku.
Labirynt 8.
Ostatni labirynt, urządził w swym ogrodzie matematyk angielski R o u s e B a 11. Nie tyle chodzi tu bowiem o dojście do jakiegoś określonego celu, ile raczej o odbycie jak najdłuższego spaceru z najmniejszą ilością alei dwukrotnie nawiedzonych.
Aczkolwiek w pojęciu potocznym labirynt jest to gmatwanina dróg, z której nie ma wyjścia, to jednak, wbrew temu mniemaniu, po krótkiej chwili zastanowienia każdy przyznać musi, że nie może być labiryntu bez wyjścia, skoro jest... wejście.
Możność więc rozwiązania każdego błędnika, nawet bez nitki Ariadny, nikogo już obecnie nie zadziwi. Natomiast niejednemu dziwne wydać się może, iż znane są nie tylko przepisy na podobne rozwiązania, ale że istnieje cała niemal teoria geometryczna tych rozwiązań.